Jeszcze kilka lat temu arbuzy z polskich pól były traktowane jako ciekawostka. Dziś stały się pełnoprawnym segmentem rynku, który przyciąga producentów, sieci handlowe i konsumentów. Jednocześnie jeden nieudany sezon potrafi zachwiać całym biznesem. O tym, jak wygląda rzeczywistość produkcji arbuzów w Polsce, jakie błędy kosztują najwięcej i gdzie leżą szanse na rozwój, rozmawiano podczas styczniowego spotkania Hazera Poland w Ożarowie Mazowieckim.
Od przypadku do rynku sieci handlowych
Historia Pawła Myziaka z firmy Euro-Papryka dobrze pokazuje, jak wyglądała droga polskich arbuzów na rynek. „Dziesięć lat temu zaczęła się moja przygoda z arbuzem. Całkiem przypadkowo posadziliśmy trzy hektary. Wydawało się, że to porażka, a później we wrześniu zbieraliśmy arbuzy z tego pola” – wspominał podczas spotkania.
Ten jeden sezon wystarczył, by zobaczyć potencjał. Z czasem pojawiły się pierwsze dostawy do sieci handlowych, a w 2023 roku także eksport na rynki zagraniczne. Równolegle trwała praca nad jakością, powtarzalnością i spełnianiem coraz bardziej restrykcyjnych wymagań handlu. „Nie sztuką jest coś wyprodukować. Cała sztuka tego biznesu polega na tym, żeby umieć to sprzedać” – podkreślał producent.

Sezon 2025 pokazał trudności
Gdy po bardzo dobrym sezonie 2024 gwałtownie wzrósł areał upraw i zainteresowanie produkcją, nikt nie spodziewał się, jak trudny okaże się kolejny rok. Sezon 2025 przyniósł chłodną wiosnę, wolny start roślin i lokalne zniszczenia plantacji. Do tego doszła silna presja śmietki, która w wielu gospodarstwach okazała się czynnikiem decydującym o stratach.
Efekt? „Pięćdziesiąt procent dostaw do sieci handlowych zostało zwróconych. Wydaje się, że nie zawsze były to decyzje uzasadnione. Zdarzało się, że ten sam transport był odrzucony w jednej sieci, a zaakceptowany w kolejnej” – relacjonował Paweł Myziak. Jak podkreślał, brak jednolitych standardów jakościowych stał się jednym z największych problemów producentów.
Gdy rynek zalewa tani import
Sytuację dodatkowo skomplikowała duża dostępność tanich arbuzów z Rumunii, Włoch i Węgier. Owoce sprzedawane luzem, w bardzo niskich cenach, ustawiły cały rynek. „Można powiedzieć, że w 2025 roku arbuzy były najtańsze od kilku lat” – zauważał producent.
Jednak największy problem pojawił się pod koniec sezonu. Wysyp krajowych arbuzów od ostatniego tygodnia sierpnia doprowadził do nadpodaży i gwałtownego spadku cen. „Nasze miejsce na rynku to okres od końca lipca do pierwszego tygodnia września. Po tym czasie zaczyna się walka o zbyt” – podkreślał Myziak.

Konsument nie chce zgadywać
Podczas spotkania wielokrotnie wracał temat zbyt dużej liczby odmian dostępnych na rynku. Zdaniem producentów to jeden z powodów, dla których konsumenci nie zawsze sięgają po polskie arbuzy. „Uprawa towarowa powinna opierać się na pięciu–siedmiu odmianach. Dziś jest ich zdecydowanie za dużo, a klient nie chce zgadywać, który arbuz będzie dobry” – mówił Paweł Myziak.
Wyraźnie zarysował się też kierunek dalszego rozwoju rynku. Coraz większe znaczenie zyskują arbuzy mini oraz segment premium – bezpestkowe i z mikropestką. Wśród omawianych odmian często pojawiała się Exotica, wskazywana jako odpowiedź na zmieniające się oczekiwania konsumentów. „Rynek będzie się dzielił na arbuzy standardowe i premium. Tego procesu nie da się już zatrzymać” – oceniał producent.

Polacy wciąż jedzą za mało arbuzów
Choć produkcja się rozwija, spożycie arbuzów w Polsce nadal pozostaje niskie i wynosi około 3 kg na osobę rocznie. Zdaniem Pawła Myziaka potencjał wzrostu jest ogromny. „Gdyby dorośli Polacy zjedli w sezonie po pięć kilogramów arbuza, mielibyśmy zapewniony rynek zbytu” – przekonywał.
W praktycznej części spotkania podkreślano, że o sukcesie często decydują podstawowe decyzje agrotechniczne. Arbuzy powinny być wysadzane dopiero po 26 maja, bo nie tolerują chłodów, a przymrozki są dla nich zabójcze. Równie ważna jest jakość rozsady i jej zabezpieczenie przed śmietką, która w sezonie 2025 okazała się jednym z największych wrogów producentów.
Czy polski arbuz ma przyszłość?
Uczestnicy spotkania Hazera Poland byli zgodni – przyszłość arbuzów w Polsce zależy od stabilizacji areału upraw, ograniczenia liczby odmian i konsekwentnej promocji krajowego produktu. Inicjatywy takie jak #ArbuzMyzio, których celem jest wypracowanie polskiego standardu odmianowego, mogą pomóc zbudować zaufanie konsumentów i sprawić, że na polskie arbuzy będzie się czekać tak, jak dziś czeka się na truskawki.










