Arbuzy wyrosły, są dojrzałe, słodkie i soczyste. Problem pojawił się jednak wtedy, gdy trzeba było je sprzedać. Natalia Bednarek i Dawid Bieńkowski, którzy w tym sezonie zdecydowali się na uprawę arbuzów w gospodarstwie rodziców pani Natalii w Grabowej koło Potworowa. Postanowili sami dotrzeć do klientów. Przy drodze stanęły skrzynie z arbuzami, pojawił się napis „Polskie arbuzy”, a kupujący może sam wybrać owoc, zapłacić gotówką albo BLIK-iem i po prostu odjechać.

Romanza i Mirsini – sprawdzone odmiany w pierwszym sezonie

Dla Natalii i Dawida był to pierwszy sezon z produkcją arbuzów, dlatego przy wyborze odmian zdecydowali się na sprawdzone rozwiązania. W gospodarstwie posadzono Romanza i Mirsini – odmiany, które są już znane z produkcji towarowej i sprawdzają się w warunkach polowych. Tegoroczna uprawa pokazała, że również na południowym Mazowszu można uzyskać owoce o bardzo dobrych parametrach jakościowych. Arbuzy zaczęły dojrzewać już od połowy sierpnia, a zebrane owoce są dobrze wyrośnięte, słodkie, soczyste i atrakcyjne dla konsumentów.

Problem pojawił się jednak w momencie, gdy trzeba było znaleźć dla nich odbiorców. Zainteresowanie ze strony dotychczasowych rynków zbytu nie było wystarczające, a duże sieci handlowe nadal w znacznym stopniu opierają ofertę na arbuzach pochodzących z importu. Do tego dochodzi poziom cen, który przy kosztach ponoszonych przez producentów nie zawsze jest atrakcyjny. Dla młodych plantatorów oznaczało to konieczność poszukania alternatywy, tym bardziej że owoce były już gotowe do zbioru i nie można było w nieskończoność czekać na zmianę sytuacji rynkowej.

Arbuzy urosły, więc trzeba było znaleźć dla nich rynek

Natalia Bednarek i Dawid Bieńkowski postanowili więc spróbować sprzedaży bezpośredniej. Zamiast czekać na dużych odbiorców, skrócili drogę między gospodarstwem a konsumentem. W Grabowej koło Potworowa przygotowali samoobsługowy punkt sprzedaży. Skrzynie wypełnione arbuzami ustawiono przy drodze, a uwagę przejeżdżających zwraca duży napis „Polskie arbuzy”. Klient może się zatrzymać, podejść do skrzyni i sam wybrać owoc, który najbardziej mu odpowiada.

Zasada sprzedaży jest wyjątkowo prosta. Najmniejsze arbuzy można kupić już za 5 zł za sztukę. Większe owoce są ważone, a na każdym znajduje się naklejka z ceną. Przy stanowisku znajduje się skarbonka, do której można wrzucić gotówkę, ale możliwa jest również płatność BLIK-iem na telefon. Nie trzeba więc szukać sprzedawcy ani czekać na obsługę. Kupujący sam wybiera owoc, sprawdza cenę i dokonuje płatności.

W skrzyniach przy drodze w Grabowej czekają arbuzy. Zakupy są samoobsługowe

Pierwsze wyniki sprzedaży są obiecujące

Czy taki pomysł się sprawdza? Natalia i Dawid przyznają, że dopiero rozpoczęli sprzedaż w tej formule, dlatego na ostateczne podsumowania jest jeszcze za wcześnie. Pierwsze obserwacje są jednak interesujące. Zdarzają się dni, kiedy udaje się sprzedać nawet całą skrzynię czy paletę arbuzów. Klienci zatrzymują się przy stanowisku, oglądają owoce i chętnie wybierają je samodzielnie.

Młodzi plantatorzy przygotowali już takie punkty w trzech lokalizacjach. Jeden znajduje się w Grabowej koło Potworowa, a kolejny w Potworowie przy sklepie sieci Biedronka. To dla nich również sposób na sprawdzenie, gdzie konsumenci najchętniej kupują polskie arbuzy i czy sprzedaż bezpośrednia może stać się w przyszłości jednym z ważniejszych kanałów zbytu.

Każdy płaci sam za wybrane arbuzy

Dobry plon to dopiero połowa sukcesu

Historia Natalii i Dawida pokazuje problem, który dobrze znają producenci owoców i warzyw. Wyprodukowanie dobrego jakościowo plonu jest tylko jednym z etapów całego procesu. Równie ważne jest znalezienie odbiorcy i uzyskanie ceny, która pozwoli pokryć koszty produkcji oraz wynagrodzić pracę gospodarstwa. W przypadku arbuzów każdy owoc oznacza miesiące pracy – od przygotowania pola i posadzenia roślin, przez nawożenie, nawadnianie i pielęgnację, aż po zbiór i przygotowanie do sprzedaży.

Dlatego pomysł młodych plantatorów z Grabowej jest ciekawym przykładem poszukiwania własnej drogi na rynku. Romanza i Mirsini dały dobry jakościowo plon, ale dopiero znalezienie odbiorcy pozwala zamienić ten plon w przychód gospodarstwa. Sprzedaż bezpośrednia pozwala ominąć część pośrednich ogniw i jednocześnie pokazać konsumentowi, że arbuz nie musi przyjechać z zagranicy, aby był smaczny i dobrej jakości.

Nie tylko świetnie wyglądają ale też jak smakują. Polskie arbuzy z Południowego Mazowsza od Natalii i Dawida

Sezon na polskie arbuzy jeszcze trwa

Natalia Bednarek i Dawid Bieńkowski próbują więc sprzedać owoce, które sami wyprodukowali. Bez skomplikowanego systemu – skrzynie, czytelne ceny, skarbonka i możliwość płatności BLIK-iem. Prosty pomysł jest odpowiedzią na bardzo konkretny problem: jak sprzedać dobry plon, kiedy tradycyjny rynek nie daje producentowi satysfakcjonujących możliwości.

Sezon na polskie arbuzy jeszcze trwa. Dlatego amatorów słodkich i soczystych owoców zachęcamy do odwiedzenia punktów sprzedaży Natalii i Dawida w Grabowej koło Potworowa oraz w Potworowie. To dobra okazja, aby kupić arbuz z polskiej uprawy, a jednocześnie bezpośrednio wesprzeć lokalnych producentów.