Producenci warzyw w Mołdawii protestują. Kraj zalewają importowane towary

protesty w Mołdawii
fot. Eastfruit.com

6 stycznia rolnicy i plantatorzy warzyw w mołdawskim rejonie Telenesti zorganizowali protest, w wyniku którego częściowo zablokowano krajową drogę szybkiego ruchu Kiszyniów-Soroka. Producenci protestują przeciwko importowi towarów, przez który nie są w stanie sprzedawać swoich płodów rolnych.

Do protestu przyłączyło się kilku członków parlamentu. Nicolae Gherasim, przedsiębiorca i rolnik z miejscowości Negureni, ogłosił protest w mediach społecznościowych. Wezwał rolników z dystryktu Telenesti do zebrania się rano, 6 stycznia i wyrażenia swoich obaw. Jego apel był szeroko udostępniany w mediach społecznościowych.

Rolnicy narzekają przede wszystkim na poważne trudności ze sprzedażą swoich produktów, rosnące zadłużenie, opóźnienia w wypłacaniu dopłat, wysokie ceny oleju napędowego i dominację produktów importowanych na rynku krajowym. Jak informują, wśród protestujących było wielu producentów marchwi, cebuli, ziemniaków i innych roślin, którzy nie mogą sprzedać swoich produktów. Krajowe przechowalnie są pełne z powodu dużego importu, a wielu rolników popada w tarapaty finansowe – zadłuża się i grożą im egzekucje komornicze.

W trakcie protestów na drodze krajowej w pobliżu wioski Negureni, policja ostrzegła mieszkańców o możliwych korkach na tym odcinku drogi i zaapelowała do kierowców o wcześniejsze planowanie podróży i wybór tras alternatywnych. Funkcjonariusze organów ścigania podkreślili poszanowanie prawa do pokojowego protestu, jednak nie powinno się to odbywać kosztem naruszania prawa innych do swobodnego przemieszczania się.

Eksperci zauważają, że problemy rolników wiążą się również z  brakiem jasnych zasad regulujących współpracę z sieciami handlowymi oraz niewystarczającym wsparciem ze strony rządu.

„Kiedy import staje się wyznacznikiem cen, a państwo odwraca wzrok, rezultat jest przewidywalny: niska cena dla producenta, wciąż wysoka cena dla konsumenta, a różnicę zgarnia sieć handlowa, a nie rolnicy. Wsie zostają bez jedynego źródła dochodu. Już wystarczająco dużo sygnałów społecznych wskazywało, że pomysł „kontyngentu lokalnych produktów na półkach” był traktowany formalnie, kontrowersyjnie lub uznawany za „niewłaściwy”, podczas gdy lokalni producenci nadal spotykają się z zamknięciem drzwi i narzuconymi warunkami” – zauważył komentator Andrei Ioniță, cytowany przez portal East Fruit.

Sytuacja rolników w Mołdawii w dużej mierze przypomina tę, z którą spotykają się polscy producenci. Potwierdza się zasada, że na globalnym rynku to największe podmioty są w stanie dyktować ceny i warunki, a niezrzeszonym rolnikom coraz trudniej konkurować w takich realiach.

Na podstawie eastfruit.com/Fot. Eastfruit.com