Wysokie zbiory, pełne magazyny oraz wyraźna nadpodaż surowca powodują silną presję cenową na rynku ziemniaka. Wielu producentów sygnalizuje, że obecne stawki nie pokrywają kosztów produkcji, zwłaszcza w segmencie ziemniaka konsumpcyjnego. W odpowiedzi na pogarszającą się sytuację minister rolnictwa Stefan Krajewski spotkał się z przedstawicielami branży, deklarując wdrożenie rozwiązań doraźnych oraz prace nad działaniami systemowymi.
Wysokie zbiory i ograniczony zbyt
Skala problemu wynika przede wszystkim z bardzo dobrego ubiegłorocznego plonu. W Polsce zebrano ok. 7 mln ton ziemniaków – o 18 proc. więcej niż rok wcześniej. Jednocześnie znaczące zbiory odnotowano także w innych krajach europejskich, co przełożyło się na dużą podaż na wspólnym rynku i ograniczone możliwości eksportowe.
Efektem jest kumulacja zapasów w magazynach oraz spadek cen skupu. Najbardziej dotknięty pozostaje segment ziemniaka jadalnego, gdzie różnice jakościowe i kalibracyjne dodatkowo zawężają możliwości sprzedaży.
Sytuacja jest skomplikowana. Ceny mocno spadają, a możliwości sprzedaży są dziś ograniczone. Chcemy wypracować działania odpowiadające na realne potrzeby producentów – podkreślił minister Stefan Krajewski.
Nowe kategorie jakościowe – próba lepszego zagospodarowania surowca
Jednym z pierwszych działań legislacyjnych jest rozporządzenie Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi z 23 marca 2026 r. w sprawie szczegółowych wymagań w zakresie jakości handlowej ziemniaków.
Nowelizacja wprowadza dwie nowe kategorie:
- ziemniaki wczesne drobne,
- ziemniaki jadalne drobne.
Zmiana ma umożliwić wprowadzenie do obrotu partii o mniejszej średnicy, które dotychczas – ze względu na obowiązujące normy – często nie trafiały na rynek konsumpcyjny. Resort argumentuje, że odpowiada to zmieniającym się preferencjom konsumentów oraz może ograniczyć straty handlowe.
Rozporządzenie opublikowano 30 marca 2026 r., a jego wejście w życie przewidziano jeszcze w tym miesiącu. W ocenie ministerstwa rozwiązanie ma charakter szybkiej interwencji, która w pewnym stopniu może poprawić sytuację na rynku.
Krótszy łańcuch dostaw i nowe kierunki eksportu
Podczas spotkania z branżą powrócił temat skracania łańcucha dostaw i ograniczania roli pośredników. Według resortu poprawa pozycji producentów w kontaktach z dystrybutorami mogłaby zwiększyć ich udział w wartości końcowej produktu.
Równolegle prowadzone są działania na rzecz poszukiwania nowych rynków zbytu – zarówno krajowych, jak i zagranicznych – dla ziemniaków oraz produktów przetworzonych. Minister zapowiedział, że w rozmowach międzynarodowych będzie poruszał kwestie zwiększenia eksportu.
Biogaz i pomoc żywnościowa jako bufor nadwyżek
Wśród analizowanych rozwiązań znalazło się szersze wykorzystanie ziemniaków na cele energetyczne, w tym w biogazowniach. Jeżeli surowiec trafia bezpośrednio od rolnika, może być traktowany jako produkt rolny wykorzystywany do produkcji energii.
Równocześnie omawiano możliwość przekazywania nadwyżek organizacjom pomocowym, w tym bankom żywności i Caritas. Obowiązujące przepisy podatkowe przewidują preferencje w zakresie nieodpłatnego przekazywania produktów rolnych organizacjom pożytku publicznego:
- rolnicy ryczałtowi mogą przekazywać płody rolne bez obowiązku prowadzenia ewidencji,
- czynni podatnicy VAT, po odpowiednim udokumentowaniu darowizny, korzystają ze zwolnienia z VAT.
Rozwiązania te mogą częściowo ograniczyć straty, choć nie stanowią alternatywy dla pełnowartościowego rynku zbytu.
Bariery fitosanitarne i uproszczenia w eksporcie
Przedstawiciele branży zwracali uwagę na utrudnienia eksportowe, w tym wymogi fitosanitarne związane z bakteriozą oraz innymi chorobami kwarantannowymi.
W 2024 r. wprowadzono uproszczenia w zakresie pobierania prób ziemniaków przeznaczonych do obrotu wewnątrzunijnego i eksportu do państw trzecich. Ograniczono intensywność próbkobrania w powiatach o niskim lub zerowym nasileniu bakterii. W 2025 r. uproszczone zasady objęły 314 powiatów, czyli ok. 83 proc. wszystkich powiatów w Polsce.
Dodatkowo opracowano zestawienie minimalnych wymagań eksportowych dla państw trzecich, co pozwoliło ograniczyć liczbę zbędnych badań. Efektem był rekordowy eksport w 2025 r. – ponad 86,5 tys. ton ziemniaków do państw trzecich (dla porównania: 25 924 t w 2024 r. i 7 299 t w 2023 r.). W pierwszym kwartale 2026 r., do 24 marca, wystawiono już 677 świadectw fitosanitarnych dla 14,6 tys. ton surowca.
Resort podkreśla jednak, że część wymogów wynika z regulacji międzynarodowych i przepisów państw importujących, na które administracja krajowa ma ograniczony wpływ.
Postulaty branży
Podczas spotkania producenci – w tym Agnieszka Tołłoczko-Wróbel ze Szkotowa – przekazali ministrowi pismo z prośbą o działania interwencyjne i wsparcie dla producentów ziemniaków jadalnych oraz sadzeniaków.
Wśród zgłaszanych postulatów znalazły się instrumenty ułatwiające zagospodarowanie nadwyżek, dalsze ograniczanie barier eksportowych, i rozwiązania poprawiające płynność finansową w przetwórstwie.
Minister zapowiedział kontynuację analiz oraz dalsze rozmowy z sektorem. Jak zaznaczył, ewentualna pomoc musi zostać dokładnie skalkulowana i dostosowana do skali problemu.
Agnieszka Tołłoczko-Wróbel skomentowała spotkanie w Ministerstwie Rolnictwa w swoich mediach społecznościowych. Oceniła, że producenci ziemniaka nie mogą obecnie liczyć na silne wsparcie np. w sieci i o ich problemach mówi się obecnie zdecydowanie za mało. Uważa, że za mało mówi się o imporcie ziemniaków z Niemiec, które zalewają polski rynek – na szkodę rodzimych rolników.
Według jej szacunków, po rozmowach z innymi producentami i wizytach w magazynach, może w nich zalegać nawet 1-2 mln t ziemniaków. Podkreśliła jednak, że nie jest to moment na obwinianie o tę sytuację ani producentów – którzy zwiększyli nasadzenia – ani rządu – który na wzrost nasadzeń nie miał wpływu. Dodała, że podobna sytuacja ma miejsce na Zachodzie i tam ziemniaki są już odbierane z magazynów tylko za cenę transportu.
Nie ma już w Europie sprzedaży ziemniaków – zaznaczyła Agnieszka Tołłoczko-Wróbel
Dodała, że w spotkaniu brali udział przedstawiciele firm, które mogłyby pomóc w utylizacji zalegających ziemniaków – bo obecnie jest to jedyne wyjście z trudnej sytuacji. Do kraju przywożone są już pierwsze młode ziemniaki z Egiptu, Cypru czy Grecji i często to one są wybierane przez konsumentów. Dlatego producentka zaapelowała do klientów by mimo wszystko wybierali w sklepach polskie ziemniaki.
W wielu magazynach są jeszcze bulwy dobrej jakości. Jeśli jednak nie zostaną w najbliższym czasie sprzedane, będą musiały trafić do zakładów przetwórczych, na paszę dla zwierząt, do biogazowni lub do utylizacji.
Agnieszka Tołłoczko-Wróbel poinformowała, że przedstawiciele zakładów przetwórczych obecni na spotkaniu są skłonni uruchomić linie do przerobu nawet niskoskrobiowych ziemniaków, ale podobnie jak rolnicy, potrzebują wsparcia ze strony ministerstwa rolnictwa. Skrobia może być magazynowana nawet przez 5 lat, co daje zakładom spory bufor i wystarczającą ilość czasu na jej sprzedaż – a przecież sytuacja na rynku może się wkrótce diametralnie odmienić na ich korzyść.
Biogazownie mogą być także ciekawą alternatywą, ale A. Tołłoczko-Wróbel zaznacza, że często są one daleko od gospodarstw – nawet kilkadziesiąt kilometrów – i raczej chcą one przyjmować ziemniaki za darmo. Producent zostaje więc z kosztami transportu, jeśli zdecyduje się oddać ziemniaki, dlatego w tym obszarze przydałoby się wsparcie resortu rolnictwa.
Producentka stwierdziła, że był to sezon „najtrudniejszy od 50 lat”, a odrabianie strat, które spowodował może potrwać nawet dekadę.
Najbliższe miesiące pokażą, czy zapowiadane rozwiązania pozwolą ustabilizować rynek, czy też konieczne będą bardziej zdecydowane instrumenty interwencyjne.
Wyświetl ten post na Instagramie










