W regionie radomskim od ponad trzydziestu  już lata rozwijana jest uprawa papryki w tunelach foliowych. Z czasem powstały tu też wyspecjalizowane  firmy zajmujące się handlem i dystrybucją tego warzywa na rynku krajowym i rynkach zagranicznych. Wśród nich skutecznie działa  GP FRESH -Papryka powstała jako grupa producentów. Jak się okazuje region  Południa Mazowsza znany z produkcji papryki, obecnie oferuje także coraz więcej innych gatunków warzyw ciepłolubnych. Z czego to wynika? Jak rosła i owocował papryka w sezonie 2020? Z tymi pytaniami zwróciliśmy się do Pawła Myziaka prezesa grupy  GP FRESH – Papryka oraz członka zarządu Zrzeszenia Producentów Papryki Rzeczpospolitej Polskiej.

Panie Pawle, proszę przypomnieć kiedy i dlaczego powstała Wasza grupa Euro – Papryka?

Paweł Myziak: Grupa  GP FRESH – Papryka z siedzibą w Potworowie powstała w 2009 roku, a grono założycielskie składało się wtedy z 9 osób. W trakcie realizacji planu dochodzenia  do uznania ilość członków wzrosła do  24 . Skorzystaliśmy z dofinansowania  unijnego dzięki czemu mogliśmy wybudować i wyposażyć obiekt, który wykorzystujemy skutecznie do dnia dzisiejszego. W porównaniu do inwestycji realizowanych przez inne podobne grupy wydawać się to może niezbyt duży obiekt , ale Nam pozwoliła stworzyć zaplecze, dzięki któremu możemy dziś realizować dostawy warzyw do najbardziej wymagających klientów. Z czasem zwiększyła się też liczba członków do 24 i taki stan utrzymuje się do dzisiaj. Obecnie działamy jako grupa i firma handlowa pozyskując warzywa od innych, także niezrzeszonych producentów.

Paweł Myziak prezes GP FRESH – Papryka

Jak się zmanił profil produkcji warzyw od momentu postania Waszej grupy?

P.M.: Zmiany są cały czas widoczne. Przede wszystkim jako podmiot dostarczający „Warzywa z Południa Mazowsza” do licznych sieci handlowych, musieliśmy dostosować się do wymagań tej grupy odbiorców. Konieczne stało się wprowadzanie standardów produkcji i opakowań w jakich prowadzimy  sprzedaż, oraz wdrożenie certyfikatu GlobalGAP. Duża zmiana nastąpiła też w asortymencie samej produkcji. Cały czas naszym podstawowym warzywem jest papryka, której rocznie sprzedajmy 4000 – 5000 ton. Asortyment produkowanych warzyw jest obecnie znacznie szerszy. Oferujemy również pomidory różnych typów, oberżynę, cukinie, ogórki, kapusty, dynie, fasolę szparagową a wczesną wiosną także nowalijki jak koperek, cebulę ze szczypiorem i wiele innych warzyw. To stwarza spore możliwości handlowe ale producentom daje też pewną alternatywę w zakresie produkcji. Ma to duże znaczenie, bowiem pozwala wprowadzić zmianowanie w tunelach, gdzie często gleby są już „zmęczone” wieloletnią uprawą papryki. Konsekwencją tego powszechne „uwiądy” czyli zamieranie roślin spowodowane przez patogeny z rodzajów Vertycylium czy Fusarium.

Jeśli chodzi o samą paprykę to czy nadal w produkcji przeważają odmiany w typie klasycznego blocku? Czy tu również pojawia się jakieś nowe trendy uprawowe?

P.M.: Jako handlowiec staram się obserwować rynek i szukać nisz, które z jednej strony dają możliwość rozwijania produkcji w naszych gospodarstwach, z drugiej – oferowania nowych innowacyjnych produktów. W przypadku papryki oferujemy już nie tylko paprykę klasyczną w typie block, ale także inne typu jak paprykę stożkową (typ Ramiro), typ Kapi czy typu Padrón – paprykę do grillowania. Odmiany tego typu najpierw testujemy na mniejsza skalę i dopiero po zweryfikowaniu ich przydatności do uprawy, wdrażamy do szerszej produkcji. W tym zakresie naszym dobrym partnerem jest firma Syngenta, gdzie mogę już potwierdzić przydatność do uprawy w naszych warunkach odmian typu Ramiro jak  Liubov o wydłużonych owocach czy Kornelya, której owoce są bardziej   wydłużone w typie dolce italiano. Ciekawa też wydaje się być odmiana Sachem ostra, ale dająca się zjeść – która może stanowić dobry dodatek do sałatek i innych dań z udziałem papryki. Wśród standardowych odmian jakie produkujemy też co roku uwidaczniają się jakieś trendy. W tym sezonie duże było zainteresowanie papryka w kolorze żółtym. Trudno jest jednak powiedzieć czy taki trend utrzyma się w przyszłości. Pracujemy nad tym żeby tak było.

 

Paweł Myziak
Paweł Myziak prezentuje paprykę żółtą, która była popularna sezonie 2020

Co wyróżnia Wasz system produkcji papryki i zresztą innych warzyw, o których Pan już wspomniał?

P.M.: Nasz region produkcji określamy jako południowe Mazowsze i tak zresztą nazywała się kampania, którą prowadziliśmy przez ostatnie dwa lata promująca „Warzywa z Południa Mazowsza”. Są to przede wszystkim warzywa ciepłolubne, a więc takie, które nie zawsze udają się w otwartym gruncie, ale już znakomicie wychodzą w produkcji tunelowej. Taki system uprawy rozpowszechnił się w naszym regionie. Początkowo były to głównie tunele pojedyncze wykonywane z konstrukcji drewnianej o wymiarach 7 x 30 m. Teraz już coraz więcej jest bardziej trwałych, konstrukcji stalowych, jako tunele zblokowane. W nich łatwiej jest prowadzić uprawy, klimat jest bardziej stabilny a obsługa prostsza.

Nowe typy tuneli zblokowanych staja się coraz popularniejsze

To co nas wyróżnia w szczególny to fakt prowadzenia wszystkich naszych upraw w glebie. Nie uprawiamy warzyw w podłożach, a to wpływa na ich smak i wartości odżywcze. To właśnie wyróżnia nasze warzywa – naturalna produkcja w rodzimej ziemi.

Jak Pan ocenia tegoroczny sezon, który de facto zbliża się ku końcowi?

P.M.: Jeśli chodzi o  ten sezon, to był wyjątkowo trudny dla producentów z naszego regionu. Najpierw zimna wiosna z przymrozkami, które trwały do 20 maja, potem mokry i deszczowy czerwiec a wreszcie zamiast ciepła w lipcu i sierpniu – mieliśmy chłodne lato. To wszystko nie sprzyjało uprawie naszych ciepłolubnych warzyw. Szacuję, że w tym roku plony papryki w naszym regionie są o około 30% mniejsze względem normalnych lat. Z tym związany jest nieznaczny wzrost cen, co jednak nie do końca rekompensuje niższe zbiory. Przesunął się też cały sezon, który jest znacznie opóźniony. Tak jak w przypadku papryki jej wysyp zazwyczaj miał miejsce w połowie sierpnia, tak w tym roku przesunął się blisko o miesiąc. W warunkach jakie panowały w tym roku najlepiej sobie poradziły odmiany o mocnym wigorze i dużej dynamice wzrostu. Mam tu swoich faworytów, ale może o tym kiedy indziej.

Sprawdź szczegóły promocji – https://paprykowa-akademia.pl/promocje/

To co uwidocznia się od jakiegoś czasu to mocny nacisk na jakość produktów i ich jednorodność. W tym zakresie w ramach naszej grupy staramy się ściśle dobierać odmiany do produkcji by móc później oferować towar o jednakowych i powtarzalnych parametrach jakościowych. Kolejna kwestia to też bezpieczeństwo produktów pod względem pozostałości środków ochrony roślin. Tu również kładziemy spory nacisk na technologie produkcji i w przypadku niektórych zagrożeń z powodzeniem stosujemy biologiczne metody ochrony. Tak jest np. w przypadku wciornastków, które okazują się łatwiejsze do kontrolowania przy wykorzystaniu metody biologicznej względem metody chemicznej.

Jak w tym roku przebiegała sprzedaż warzyw w Waszej Grupie? Czy sytuacja związana z pandemią wirusa Covid-19 nie zaburzyła handlu warzywami?

P.M.: Początkowo, w marcu i kwietniu sytuacja fatycznie wydawał się trudna, ale szybko się okazało, że tak naprawdę polscy producenci warzyw i owoców mogą tylko zyskać. Z jednej strony ograniczone zostały dostawy warzyw z niektórych krajów, a to ułatwiło sprzedaż produktów rodzimego pochodzenia. Z drugiej strony widzimy, że Polacy coraz świadomiej dokonują zakupów owoców i warzyw, zwracają uwagę na ich pochodzenie, wartości odżywcze. Wpływ na to mają też prowadzone kampanie promocyjne. Wspominałem już o realizowanej akcji promocyjnej „Warzywa z Południa Mazowsza”. W tym roku jako Zrzeszenie Producentów Papryki Rzeczypospolitej Polskiej otrzymaliśmy dotację w kwocie ponad 700 tys. zł na realizację projektu „Moc Polskich Warzyw”. Jego celem jest przede wszystkim promocja warzyw rodzimego pochodzenia wśród konsumentów i pokazanie ich walorów – przede wszystkim świeżości, smaku i wartości zdrowotnych jakie oferują.

Grupa oferuje coraz więcej nowych gatunków warzyw

Podsumowując handel w roku 2020 mogę powiedzieć, że był nawet łatwiejszy względem minionych lat. Nałożyła się na to sytuacja związana z pandemią ale i mniejsza podaż warzyw, które produkujemy w naszym regionie. Pokazaliśmy też, że jako Polska możemy być samowystarczalni jeśli chodzi o produkcję warzyw.

Na koniec pytanie wybiegające nieco  w przyszłość. Jak Pan widzi dalszy rozwój regionu i producentów papryki?

P.M.: Mamy co robić i nie ustajemy w działaniach by nadal się rozwijać. Te działania związane są z poprawa jakości i bezpieczeństwa naszych produktów, ale też wspomnianej różnorodności. Za sprawą licznych akcji promocyjnych oraz samych programów kulinarnych Polacy jedzą coraz więcej warzyw i coraz chętniej sięgają po nowości. Popatrzmy na paprykę – kiedyś kojarzona byłą głównie z leczo, dziś jest już powszechnie używana do przygotowania sałatek, surówek, jest papryka pieczona, grillowana, itd. Innym prawdziwym fenomenem okazuje się cukinia, w przypadku której notujemy 20-30% coroczny wzrost sprzedaży. Kolejne na tapecie są dynie różnych typów. Tak więc wydaje mi się że jako producenci będziemy mieli co robić. Sam osobiście mocno kibicuję i pokładam duże nadziej  w projekcie „Połowa sukcesu”, którego celem jest promocja spożycia owoców i warzyw oraz ich przetworów. To wszystko ma służyć przekonaniu Polaków, że połowa tego co jedzą powinny stanowić warzywa i owoce. Połowa talerza z warzywami i do tego filiżanka świeżych owoców – gdyby ten cel udało się osiągnąć może się okazać, że nasz produkcja nie będzie wystarczająca by zaspokoić popyt.  

Tego właśnie Panu i wszystkim producentom warzyw życzę!

Dziękuję za rozmowę: Mariusz Podymniak