W osiemdziesiąt dni dookoła świata, czyli sezon szparagowy 2019 -oczami Włodzimierza Janusiewicza (Green River)

395
Włodzimierz Janusiewicz zarządzający produkcją w spółce Green River

Lubicie szparagi? Ja bardzo, szczególnie na surowo, prosto z pola. Tylko trzeba się nachodzić. Ile? Odpowiedź znajdziecie na końcu tego krótkiego podsumowania sezonu.

Sezon szparagowy zaczyna się w grudniu

Tak, tak. W grudniu. Jedziemy na Ukrainę szukać ludzi. Jak dostać się tam najszybciej? Wirtualnie. Jesteśmy na czterdziestu siedmiu platformach dla poszukujących pracy. Ludzie piszą, pytają, mają wątpliwości, niektórzy dzwonią, chcąc mieć kontakt z żywym człowiekiem i sprawdzić, czy firma rzeczywiście istnieje. My także sprawdzamy, przeglądamy profile na FB – potrzebujemy ludzi spokojnych i zmotywowanych. W styczniu mamy wybraną grupę kilkuset osób, którym zaczynamy załatwiać dokumenty w Urzędzie Pracy.

Sezon szparagowy zaczyna się w marcu

początek zbioru szparagów

W marcu wykonujemy kopce produkcyjne, rozkładamy druty na tunele, zaciągamy folią. Monitorujemy temperaturę gleby, kopiemy doły i liczymy ilość zawiązanych wypustek. 28 marca – mamy to! Pierwsze szparagi wychodzą z ziemi i możemy zjeść genialne drugie śniadanie – jajecznicę ze szparagami.

Sezon szparagowy zaczyna się w kwietniu

W kwietniu zaczyna się właściwy sezon szparagowy. Przyjeżdża trzystu pracowników, kwaterujemy ich, dopełniamy urzędowych formalności, rejestrujemy w bazie danych, nadajemy identyfikatory.

Rozpoczynamy zbiór. Na razie spod mini tuneli, wkrótce potem z pierwszych otwartych pól. Im pole było mocniejsze w roku poprzednim, tym wcześniej da nam ‘złoto ziem piaszczystych’. Chociaż u nas to bardziej ‘zielono’, bo uprawiamy tylko zielone szparagi.

Po trzech dniach rusza pakowalnia. Na razie kilka godzin dziennie. Przycinanie, dzielenie według grubości i długości – w sumie szesnaście różnych sortów – ważenie, gumka, zawieszka, etykieta, kod kreskowy, pudełko, kod identyfikowalności i już. Można sprzedawać.

Sezon szparagowy zaczyna się w maju

W maju jedziemy pełną parą. W tym roku postaraliśmy się jak najbardziej zmniejszyć ilość osób potrzebną na polu. Skrzynki jadą przed pracownikami, wystarczy się schylić, uciąć, odłożyć. Schodzimy poniżej jednego pracownika na ha.

W pakowalni – maksymalna mechanizacja. Praca ma być prosta. Czasu na szkolenie pracowników jest mało, co roku wiele nowych osób. Cenimy tych, którzy wracają, stanowią bazę, wzór dla nowych.

Pracujemy dwadzieścia godzin na dobę. Dwie maszyny do cięcia, ważenia i sortowania. Im więcej technologii, tym mniej osób potrzebnych na zmianę.

sortowanie szparagów na linii marki Strauss

Zimna Zośka i inni zimni święci zakłócają nam sezon. W dniach w których spodziewaliśmy się górki szparagowej jest około zera w nocy. Szparagi przestają rosnąć. Trzeba wam wiedzieć, że szparag może urosnąć nawet piętnaście centymetrów na dobę i jest to ściśle skorelowane z temperaturą. Zanim wyjdę z domu mam informację ile urósł wzorcowy, zaznaczony szparag i na tej podstawie wiem ile ton w danym dniu zbierzemy.

Sezon szparagowy zaczyna się w czerwcu

No, może nie sezon. Ale dobre ceny. Nie ma już na rynku słabych jakościowo szparagów z południa Europy, Niemcom brakuje własnych, Francuzi zajęci polityką, a Anglikom wygniło. Nasze górą!

Jest bardzo gorąco. Ma to negatywny wpływ na jakość główek w wypustkach, szparagi rosną jak szalone. Zbieramy dwa razy w ciągu dnia, by zachować jakość.

Całe siły z pakowalni są skupione na tym celu. Jakość, jakość, jakość.

I sprzedaż.

W tym roku dwa razy okrążyliśmy ziemię

Aha, tu ważna uwaga dla tych, którzy jeszcze nigdy szparagów nie uprawiali. Szparagi zbieramy codziennie, a czasem dwa razy dziennie. Codziennie, to znaczy, że jeśli mamy dwieście hektarów, to całe dwieście hektarów zbieramy dzisiaj. Jutro znowu całe dwieście hektarów. Pojutrze także. I tak osiemdziesiąt razy. Z naszych dwustu hektarów robi się szesnaście tysięcy. Rzędy co 2 metry, czyli 50 rzędów stu metrowych na hektar. Przez cały sezon trzeba przejść 80 milionów metrów. Osiemdziesiąt tysięcy kilometrów. Dwukrotnie okrążyć kulę ziemską wzdłuż równika.

Podsumowanie sezonu 2019

Szparagi to uprawa wieloletnia. Bezpośredni wpływ na plon w 2019 roku ma kondycja roślin w roku poprzednim, ta nie była zadowalająca. Susze i upały wiosną oraz latem spowodowały, że gałęziaki nie osiągnęły zadowalających rozmiarów, były słabsze niż zazwyczaj, a w konsekwencji do korzeni dotarła ograniczona ilość składników odżywczych. W roku bieżącym rośliny miały zatem mniejsze zapasy energii do wykorzystania.

Plon szparagów zbieranych w 2019r. był bezpośrednio skorelowany z przebiegiem temperatury. Na wykresie zielona linia wskazuje dzienny zbiór w kg na ha – widać olbrzymie skoki oraz zupełny brak regularności. Gdy temperatura w nocy przekraczała 15 stopni, ilość plonu zebrana następnego dnia była wysoka, natomiast gdy nocne temperatury gwałtownie spadały, zbiory były niemalże zerowe. Linia czarna pokazuje średnią zbiorów za siedem kolejnych dni.

Zbiór szparagów 2019, kg/ha.

Czerwcowe upały miały negatywny wpływ na jakość i ilość zbieranych szparagów. Rosły one bardzo szybko i konieczne było zwiększenie ilości zbiorów do dwóch dziennie.

Ceny szparagów były zadowalające. Na początku sezonu nie były bardzo wysokie, co było spowodowane dużą ilość warzyw importowanych z południa Europy, ale później zaczęły rosnąć. Najwyższe można było zaobserwować w czerwcu, gdy kolejne pola były zamykane przez właścicieli, którzy nie chcieli doprowadzić do jeszcze większego osłabienia roślin w sezonie 2020.

Uprawa szparagów w Polsce zapowiada się obiecująco, a konsumpcja z roku na rok jest coraz większa. Mamy dużo słabych gleb, na których szparagi w odróżnieniu do innych rodzajów upraw mogą rosnąć – wymaga to jednak zmiany sposobu myślenia rolników. Producenci warzyw muszą zacząć inwestować w bazę chłodniczą i sprzęt, aby móc sprzedawać towar odpowiedniej jakości.

——————————————————-

All rights reserved

autor Włodzimierz Janusiewicz (firma Green River)