Sezon polskiego arbuza wszedł pod koniec sierpnia w najważniejszą fazę sprzedaży. Towaru jest zdecydowanie mniej niż przed rokiem, jednak – jak ocenia Paweł Myziak, właściciel firmy Euro-Papryka i wieloletni producent arbuzów – ograniczenie powierzchni uprawy nie rozwiązało podstawowego problemu rynku. Popyt pozostaje słaby, brakuje mocnych akcji promocyjnych, a producenci wciąż mają problemy z utrzymaniem odpowiedniej i powtarzalnej jakości owoców.
Produkcja znacznie mniejsza niż przed rokiem
Według Pawła Myziaka powierzchnia uprawy arbuzów w Polsce może być w tym sezonie nawet o około połowę mniejsza niż rok wcześniej. Z danych ARiMR wynika, że w 2025 roku arbuzy były uprawiane na powierzchni 662,5 ha. W tym roku do Agencji zgłoszono już zaledwie 397 ha. Co więcej, według naszego rozmówcy, część plantacji prawdopodobnie w ogóle nie zostanie zebrana. Plantator szacuje, że może dotyczyć to nawet około jednej trzeciej tegorocznego areału, m.in. ze względu na zachwaszczenie i inne problemy produkcyjne.
Mniejsza podaż nie przełożyła się jednak na łatwiejszy handel.
– Nie ma brania, są ogromne problemy ze sprzedażą – ocenia Paweł Myziak. Jak wskazuje, tylko pojedyncze sieci handlowe zdecydowały się obecnie na mocniejsze promowanie polskiego arbuza.

Problem jest tym większy, że krajowa produkcja ma stosunkowo krótkie okno sprzedażowe. Największe partie owoców trafiają na rynek na przełomie sierpnia i września i właśnie w ciągu kilku tygodni konieczne jest uzyskanie dużej rotacji towaru. Jeżeli w tym okresie sprzedaż nie zostanie odpowiednio pobudzona promocjami, późniejsze zagospodarowanie owoców staje się coraz trudniejsze.
Potencjał rynku jest przy tym duży. Paweł Myziak ocenia, że w okresie letnim polski rynek konsumuje dziennie ilości odpowiadające nawet kilkudziesięciu samochodom ciężarowym arbuzów. Problemem pozostaje więc nie tyle brak popytu, ile zbudowanie odpowiednio silnej pozycji produktu krajowego.

Jakie są obecnie ceny arbuza?
Z wypowiedzi producenta wynika, że pod koniec sierpnia ceny skupu dużego, standardowego arbuza wynoszą około 1,30–1,60 zł/kg. Wyraźnie wyższe stawki uzyskuje arbuz o drobnych nasionach – w jego przypadku cena może wynosić około 2,00–2,40 zł/kg.
Jednocześnie w handlu detalicznym arbuz pozostaje produktem stosunkowo tanim. W akcjach promocyjnych cena spada nawet do około 1,99 zł/kg. Zdaniem Pawła Myziaka właśnie promocja cenowa w połączeniu z lepszym komunikowaniem pochodzenia i cech polskiego produktu mogłaby pomóc w zwiększeniu jego sprzedaży.
Jakość wciąż największym wyzwaniem
Jednym z najpoważniejszych problemów krajowej produkcji pozostaje brak powtarzalności jakościowej. Arbuz jest produktem wyjątkowo trudnym do oceny bez przekrojenia owocu. Myziak zwraca uwagę, że w przypadku dostaw do sieci handlowych odsetek reklamowanego lub zwracanego towaru potrafi być bardzo wysoki, a główną przyczyną są wady miąższu i niewłaściwy stopień dojrzałości.
Szczególnie dużym problemem jest zbyt wczesny zbiór. W ostatnich latach do uprawy arbuza weszło wielu nowych producentów, którzy dopiero zdobywają doświadczenie w określaniu właściwego terminu zbioru. Na rynek trafiają przez to owoce niedojrzałe, które negatywnie wpływają na opinię konsumentów o całej kategorii polskiego arbuza.
Myziak podkreśla jednocześnie, że polskiego arbuza nie należy oceniać wyłącznie przez pryzmat intensywnej czerwieni miąższu czy bardzo wysokiego poziomu Brix. Owoce krajowe mogą być jaśniejsze i mniej słodkie od produkowanych w cieplejszym klimacie arbuzów z południa Europy, ale przy prawidłowej dojrzałości zachowują dobrą jakość konsumpcyjną.

Polski arbuz potrzebuje własnego standardu
Zdaniem rozmówcy branży zabrakło konsekwencji w budowaniu wspólnego standardu polskiego arbuza. Producenci powinni określić parametry produktu, które są realne do osiągnięcia w krajowych warunkach, a następnie przekonać do nich sieci handlowe oraz konsumentów.
Potrzebne są degustacje, akcje informacyjne oraz konsekwentne budowanie rozpoznawalności produktu. Tymczasem, jak ocenia Paweł Myziak, wraz ze wzrostem produkcji zabrakło równoległej pracy nad zwiększaniem sprzedaży.
Dodatkowym problemem jest wiarygodność oznaczenia pochodzenia. Polskie arbuzy zaczęły w większych ilościach pojawiać się na rynku dopiero około połowy sierpnia, podczas gdy produkty oznaczane jako krajowe można było spotkać w sprzedaży znacznie wcześniej. Jego zdaniem może to świadczyć o przypadkach oznaczania owoców importowanych jako polskie. Jest to jednak obserwacja rozmówcy, a nie niezależnie zweryfikowana skala zjawiska.
Zbiory mogą potrwać długo, ale przyszły sezon raczej nie przyniesie odbicia
Według Pawła Myziaka jakościowe zbiory arbuza, przy sprzyjających warunkach pogodowych, mogą być prowadzone nawet do około 20 października. Nie oznacza to jednak, że równie długo utrzyma się najbardziej atrakcyjne okno handlowe. Najważniejsze dla wyniku sezonu pozostają najbliższe tygodnie.
Perspektywy na 2027 rok również nie są optymistyczne. Plantator spodziewa się dalszego ograniczenia produkcji. Już obecnie widać, że problemy ze sprzedażą, wysokie ryzyko jakościowe i rozczarowanie wynikami części nowych plantacji mogą zniechęcić kolejnych producentów.
Doświadczenia ostatnich sezonów pokazują bowiem, że samo zwiększenie powierzchni uprawy nie prowadzi automatycznie do rozwoju rynku. Wraz ze wzrostem produkcji konieczne jest budowanie dystrybucji, kontraktacji i promocji. Paweł Myziak zwraca uwagę, że właśnie niewielki udział produkcji objętej wcześniejszymi umowami pozostaje jedną ze strukturalnych słabości krajowego rynku warzyw. Bez większej współpracy producentów i odbiorców polski arbuz może pozostać produktem o dużym potencjale, ale bardzo niestabilnej opłacalności.








